Co się stało

Jak uzyskać odszkodowanie po wypadku, gdy prokuratura umorzy postępowanie?

Czy umorzenie przez prokuraturę postępowania karnego z uwagi na brak winy kierującego pojazdem oznacza, że poszkodowany traci możliwość uzyskania świadczenia od ubezpieczyciela z tytułu OC?

 

W grudniu 2015 roku w godzinach wieczornych w miejscowości B. doszło do wypadku drogowego. Kierujący samochodem osobowym marki Audi Andrzej W., jadąc

z miejscowości D. w kierunku miejscowości L., zjechał na asfaltowe pobocze drogi i w trakcie wykonywania manewru wyprzedzania pieszego nie zachował szczególnych środków ostrożności i bezpiecznej prędkości, w wyniku czego potrącił idącego poboczem w tym samym kierunku Damiana P.

Pieszy nie poruszał się prawidłową stroną pobocza, bo pobocze po lewej stronie, którym powinien iść, było zajęte przez pojazdy ciężarowe. Dodatkowo Damian P. był pod wpływem alkoholu.

Damian P. w ciężkim stanie, z urazem wielonarządowym i ostrą niewydolnością oddechową spowodowaną stłuczeniem płuc został przewieziony karetką pogotowia do Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w L., gdzie na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii stwierdzono u niego złamanie wieloodłamowe podudzia prawego, stłuczenie podudzia lewego ze zmiażdżeniem mięśni, złamanie kości strzałkowej z uszkodzeniem naczyń krwionośnych i niedokrwieniem kończyny dolnej lewej oraz uraz czaszki.

W trybie pilnym przeprowadzono operacje – wieloodłamowe złamanie podudzia prawego ustabilizowano wyciągiem, natomiast ze względu na brak przepływu krwi w naczyniach lewej kończyny dolnej wykonano amputację lewego podudzia. 

Stan Damiana P. systematycznie się poprawiał. W styczniu 2016 roku z Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii przeniesiono go na Oddział Urazowo-Ortopedyczny z Chirurgią Kręgosłupa Szpitala Specjalistycznego w L. Tam zoperowano mężczyźnie złamane prawe podudzie i wykonano stabilizację materiałem zespalającym.

W kwietniu 2016 roku Damian P. został wypisany ze szpitala w L. Dalsze leczenie prowadzono w Klinice Ortopedii i Rehabilitacji Szpitala w L. Tam w ramach programu usprawniania Damiana P. zaopatrzono w protezę podudzia lewego, przeprowadzono zabiegi z zakresu fizykoterapii, kinezyterapii, indywidualnej pracy z fizjoterapeutą przy nauce poruszania się i doskonalenia czynności lokomocyjnych z protezą. W wyniku terapii mężczyzna został przystosowany do pozycji siedzącej, uzyskano pionizację przy drabinkach. Po wielu próbach udało się uzyskać czynności lokomocyjne. Mężczyzna wymagał stałej opieki i pielęgnacji, zdarzało się, że był niespokojny, obolały, niechętny do współpracy.

W trakcie hospitalizacji wykonano badania kontrolne, przeprowadzono również konsultację psychologiczną i konsultację psychiatryczną.

W czerwcu 2016 roku Damian P. opuścił szpital i wrócił do domu. W wypisie wskazano, że wymaga on stałej i długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji. Poruszał się na wózku inwalidzkim, był w stanie samodzielnie przemieścić się z wózka na krzesło, przy asekuracji drugiej osoby potrafił wstać, a także przejść kilka kroków.

Przed wypadkiem Damian P. nie miał problemów zdrowotnych, był sprawny, młody, silny, pracował fizycznie.

W związku z urazami odniesionymi w wypadku i koniecznym leczeniem Damian P. doznał długotrwałych cierpień o dużym nasileniu. Cierpienia te nadal odczuwa. Amputacja goleni lewej powoduje stałe negatywne skutki związane z poczuciem wyobcowania i alienacji. Kalectwo i idące za tym trudności w samodzielnym poruszaniu się, całkowite uzależnienie od opieki i pomocy innych osób, niezdolność do pracy, ograniczone perspektywy założenia rodziny miały i będą mieć wpływ na zdrowie psychiczne. Wiele skutków wypadku ma charakter trwały – bez szans na poprawę w zakresie lokomocji i samodzielności.

W trakcie postępowania przygotowawczego kierujący pojazdem marki Audi Andrzej W. do akt sprawy dołączył polisę w zakresie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej wystawioną przez TUiR A. z siedzibą w Warszawie.

Damian P. za pośrednictwem kancelarii odszkodowawczej zgłosił szkodę do wskazanego

w aktach postępowania karnego ubezpieczyciela

– TUiR A. Ten w korespondencji z kancelarią poinformował, że nie ma podstaw do przyznania świadczenia, ponieważ polisa w zakresie odpowiedzialności cywilnej właściciela pojazdu marki Audi w okresie poprzedzającym wypadek nie została wznowiona ze względu na zaległości w spłacie rat składki. Tym samym ubezpieczyciel, TUiR A., nie udzielił ochrony ubezpieczeniowej w zakresie OC

w czasie, kiedy doszło do wypadku.

W związku z powyższym (pojazd sprawcy wypadku w momencie zdarzenia nie miał ubezpieczenia OC) pełnomocnicy Damiana P. za pośrednictwem zakładu ubezpieczeń P. SA z siedzibą w Warszawie zgłosili szkodę do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. W imieniu poszkodowanego domagali się kwoty 350 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny odmówił wypłaty zadośćuczynienia, twierdząc, że zaistniała przesłanka egzoneracyjna wyłączająca odpowiedzialność posiadacza pojazdu, a mianowicie wyłączna wina poszkodowanego. Jako podstawę odmowy wypłacenia świadczenia Fundusz powołał się na to, że śledztwo w sprawie wypadku – z uwagi na brak winy kierującego pojazdem Audi – zostało umorzone jeszcze przed udzieleniem przez Damiana P. pełnomocnictwa radcom prawnym z kancelarii odszkodowawczej.

 Arbitralne stanowisko Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego zmusiło Damiana P. do złożenia pozwu przeciwko Funduszowi do Sądu Okręgowego w L. W uzasadnieniu pisma pełnomocnicy Damiana P. wskazali, że wadliwie doszło do umorzenia śledztwa, ponieważ prowadzący postępowanie bezpodstawnie przyjęli, że zgromadzony materiał dowodowy nie ujawnił nieprawidłowości po stronie kierującego samochodem marki Audi Andrzeja W.

Pełnomocnicy Damiana P. (którzy mają zarówno uprawnienia radców prawnych, jak i uprawnienia w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych) podnieśli, że opinia biegłego  sporządzona na wniosek prokuratury jest niewłaściwa i krzywdząca. Pobocze, w tym linia przerywana na jezdni z poboczem, należy do pobocza i w żadnym razie nie mogą po nim jeździć samochody. Natomiast kierujący pojazdem marki Audi poruszał się po poboczu, co jest niezgodne z obowiązującym prawem. Powinien też wziąć pod uwagę, że prawym poboczem mogą poruszać się piesi idących w obydwu kierunkach,

i zachować szczególną ostrożność.

W odpowiedzi na pozew Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zakwestionował swoją odpowiedzialność co do zasady (tzn. że nie jest odpowiedzialny za wypadek), a także co do wysokości (nawet gdyby był odpowiedzialny za wypadek, to kwota, jakiej żąda Damian P., jest wygórowana) i w związku z tym wniósł o oddalenie powództwa.

Uzasadniając swoje stanowisko, UFG podniósł, że nie kwestionuje faktu, iż sprawca zdarzenia nie miał obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, ale nie znalazł podstawy do wypłaty odpowiedniej kwoty tytułem zadośćuczynienia z uwagi na ustalenia w zakresie wyłącznej winy Damiana P. za spowodowanie wypadku – postępowanie karne zostało bowiem umorzone. Nadto UFG, mając na względzie doznany przez Damiana P. uszczerbek na zdrowiu, stwierdził, że kwota żądanego przez niego zadośćuczynienia jest wygórowana i nieuzasadniona.

W toku postępowania przesłuchano świadków, powołano się też na opinie lekarzy sądowych oraz biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który początkowo nie uznawał swojej odpowiedzialności, w trakcie procesu zmienił stanowisko i uznał winę sprawcy wypadku, wnosząc o ustalenie przyczynienia się Damiana P. do szkody na poziomie 30 proc. (mężczyzna szedł nieprawidłową stroną pobocza, blisko jezdni i był pod wpływem alkoholu).

W lutym 2018 roku Sąd Okręgowy w L. wydał wyrok. Na jego mocy zasądził od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego na rzecz Damiana P. kwotę 350 tys. zł tytułem zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami za okres od wydania przez UFG decyzji odmawiającej wypłaty świadczenia do chwili zapłaty tego świadczenia, a także zobowiązał UFG do pokrycia kosztów procesu w wysokości ponad 27 tys. zł. W uzasadnieniu wyroku Sąd wskazał, że celem zadośćuczynienia jest złagodzenie doznanej krzywdy ujmowanej jako cierpienia fizyczne i psychiczne. Przyznanie Damianowi P. zadośćuczynienia w żądanej przez niego wysokości jest uzasadnione tym, że na skutek wypadku doznał on obrażeń, które pozbawiły go możliwości samodzielnej egzystencji, a także fizycznych i psychicznych cierpień o dużym nasileniu. Sąd Okręgowy w L. wyjaśnił, że zasądzona kwota przedstawia ekonomicznie odczuwalną wartość i nie jest zawyżona

w stosunku do aktualnych stosunków majątkowych społeczeństwa.

Sąd uznał, że całkowitą winę za wyrządzenie szkody Damianowi P. ponosi kierujący pojazdem marki Audi Andrzej W., który spowodował zagrożenie na drodze i doprowadził do wypadku.

Z uwagi na zajęcie lewego pobocza przez pojazdy ciężarowe Damian P. mógł iść prawym poboczem, a korzystając z pobocza, miał pierwszeństwo i nie był zobowiązany ustąpić miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi. Poza tym, poruszając się prawą stroną jezdni, nie miał możliwości dostrzeżenia nadjeżdżającego z tyłu pojazdu, a tym samym wykonania manewru pozwalającego na uniknięcie wypadku, nie miał przy tym obowiązku liczyć się z tym, że jakikolwiek pojazd może zachować się nieprawidłowo. W tym kontekście bez znaczenia jest to, że Damian P. znajdował się w stanie nietrzeźwości. Mógł poruszać się po drogach publicznych, o ile jego zachowanie nie stwarzało zagrożenia dla ruchu pojazdów. Należy też podkreślić, że to kierowca samochodu, który nie jechał z odpowiednią prędkością i nie zachował bezpiecznej odległości od pieszego, zjechał z jezdni na pobocze, co było zabronione w analizowanej sytuacji drogowej. Wbrew twierdzeniom UFG Damian P. nie przyczynił się do powstania szkody, zaś postanowienie o umorzeniu śledztwa z uwagi na brak ujawnienia nieprawidłowości popełnionych przez kierującego pojazdem marki Audi oraz ze względu na nieprawidłowości ze strony pieszego nie wiąże Sądu orzekającego w niniejszej sprawie.

Artykuł przedstawia sytuację, w której pomimo ustalenia przez prokuraturę, że kierujący nie ponosi winy za spowodowanie wypadku, nie należy się poddawać, tylko do końca w sposób rzeczowy i merytoryczny dążyć do wykazania swojej niewinności. Oczywiście, wyegzekwowanie od ubezpieczyciela świadczenia nie przywróci Damianowi P. pełnej sprawności, ale niewątpliwie zabezpieczy go majątkowo w zakresie prawidłowego leczenia i rehabilitacji, a także zabezpieczy jego niepewną przyszłość. Na marginesie należy dodać, że po wygranej przez Damiana P. sprawie Fundusz dobrowolnie wypłaca mężczyźnie rentę.

Przypadki

Inne wypadki losowe